Pechowe spodnie

Bardzo chciałam uszyć po raz pierwszy długie spodnie. Wybrałam ten model :

Ze strony burda.pl

Okazało się to jednak błędem. :/ Uszyłam je  zadziwiająco szybko.  Myślałam, że będzie trudniej. Podczas przymiarek wydawało się, że wszystko jest ok. Gdy już skończyłam i dokładnie się w nich przejrzałam stwierdziłam że jest tragedia. Nie pomyślałam o tym, że z moją dosyć męską figurą będę wyglądała w nich jak facet. Mam mało wyraźne wcięcie w talii a w tych spodniach wyglądało jakbym nie miała go wcale. Przez kieszenie na bokach wyglądało to jeszcze gorzej.
Zdjęłam te okropne spodnie i postanowiłam jakoś je przerobić. Nad tym męczyłam się strasznie długo. Szyje krótko i to było dla mnie spore wyzwanie. Obniżyłam stan spodni. Przez to musiałam zmienić też umiejscowienie kieszeni. Tak ich nigdy nie wszywałam więc nie wygląda to pięknie, ale się starałam :P. Wcześniej je zwęziłam, bo wyszły znacznie szersze nić widać to na zdjęciach. Na całe szczęście miałam dobrą tkaninę, którą łatwo się szyło. Niestety jest sztuczna, ale za to bardzo miła w dotyku. Na koniec żeby spodnie nie były takie nudne i szare przeszyłam je podwójną zieloną nitką i na dole dodałam mocno zielone zamki.
Spodnie nie wyglądają tak jak je sobie wymarzyłam i mają sporo niedociągnięć i błędów, ale da się w nich chodzić, więc to już jest dla mnie sukces :P




Nie bójcie się dawać negatywnych komentarzy, bo wiem, że spodnie nie prezentują się dobrze. :DMam tylko nadzieję, że następne będą lepsze. :)

4 komentarze:

  1. Oj no przestań, masz już pierwsze doświadczenie ze spodniami i następne będą tylko lepsze!

    Ja nawet w tych bym śmigała bo są fajne, narobiłaś się przy tych zamkach:) Ja się bardzo bałam pierwszych spodni [i też musiałam zwężać], ale strach ma wielkie oczy w tym przypadku:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł z tymi zielonymi akcentami. Suwaki całkowicie zmieniły spodnie w coś interesującego:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tam kochana, potraktuj to jako dobre doświadczenie :D Współczuję Ci tylko tych nerwów, bo wiadomo, że jak chce się dobrze i jest się prawie u celu a potem okazuje się, że to jednak "nie to", to człowiekowi aż się odechciewa...
    Ja na przykład - o ile szyć uwielbiam, to z kolei pruć nienawidzę! a muszę pruć często, bo niestety niejednokrotnie coś nie idzie po mojej myśli ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję wam za miłe słowa :)

    OdpowiedzUsuń

@Suzospiracje na INSTAGRAM

Obsługiwane przez usługę Blogger.