Spódniczka pepitkowo zakładkowa

  Po przymierzeniu mojej nowej spódniczki miałam jedno skojarzenie,  mundurki z Czarodziejki z Księżyca. Zawsze podobały mi się te zakładkowe, mocno rozkloszowane doły. Szyłam według modelu 120 z tegorocznej październikowej Burdy. Na tym wykroju się nie zawiodłam. Bardzo jestem z niego zadowolona.


 Tkaninę w czarno-zieloną pepitkę kupiłam po 5 zł za metr. Sztuczne to takie, ale pomyślałam, że za taką cenę to mi się ona nawet przyda na jakieś próbne szycie. Materiał spodobał się mamie, no ale oczywiście nie chciała nic dla siebie :P. Pasował jej do jakieś spódniczki lub marynarki. Początkowo odrzuciłam ten pomysł. Wzięłam się za szycie zupełnie czegoś innego, z zupełnie innej tkaniny. Cały czas jednak myślałam o tej zielonej, drobnej pepitce. Żakiet od razu wyrzuciłam z głowy, bo w czymś tak sztucznym na górnej części ciała to bym nie wytrzymała. Spódniczka......a spróbuję ;). Szybko pożałowałam, bo materiał okropnie się strzępił i strzępi nadal. 


Dzięki temu przezwyciężyłam swoje lenistwo i postanowiłam wszyć podszewkę. Pierwszy raz zdarzyło mi się to przy spódnicy ;). Starałam się ukryć te wszystkie okropne szwy w górnej jej części.  Spódnica wyszła bardzo krótka, więc musiałam podwinąć dół tak wąsko jak się tylko da. Nauczyłam się w końcu używać stopki do wąskiego podwijania- JUPI! :D


 Teraz już spódniczka nie tak bardzo przypomina mi te z Czarodziejki z Księżyca, ale tak bywa z tymi pierwszymi skojarzeniami :P Nie ten kolor. Podejrzałam u wujka google i krój też nie do końca taki :P. Ja jednak ze swojej nowej kiecki jestem zadowolona i myślę, że na jednej się nie skończy :)

 Jak zawsze najtrudniejszym okazało się zrobienie chociaż kilku przyzwoitych zdjęć :D. Niby na aparacie mam ich z pięćdziesiąt (jak nie więcej ;)), a ciężko wybrać chociaż ze trzy do wstawienia na bloga. Albo chichoczę, albo się poprawiam, albo nogi mam koślawo, albo mam oczy zamknięte....ech. Też tak macie? Ciężka sprawa to pozowanie ;).  
  







38 komentarzy:

  1. Rzeczywiście wyszła bardzo krótka, ale fason całkiem ładny :) i masz rację, trochę dalekie jest od Czarodziejek z Księżyca :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, że równie mocno jest rozkloszowana ;) Krótka jest, ale zakrywa co trzeba. Przy robieniu zdjęć podeszła mi też trochę do góry. Mój pan fotograf oczywiście mi nie powiedział :P

      Usuń
  2. śliczna jest ta spódniczka, ładnie Ci ona wyszła : )

    OdpowiedzUsuń
  3. Ahhh, ja się wychowałam na Czarodziejce! To był jeden z bodźców, który popchnął mnie na Kulturę Japonii;)) Spódniczka super, myślę, że można by ją porównać do spódniczki Czarodziejki z Neptuna :D
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się naoglądałam tego, że hoho :D Masz rację, do Czarodziejki z Neptuna najszybciej można by było ją przyrównać ;)

      Usuń
  4. Krótka, krótka, ale mi sie nawet podoba.

    OdpowiedzUsuń
  5. łał, jedna spódniczka i tyle umiejętności nabytych ;) ja jeszcze nie wszywałam nigdy podszewki, bo się boję, choć pewnie jak się odważę to się okaże że był to niepotrzebny strach ;)
    co do zdjęć to umnie jest tak że ciężko mi złapać jednocześnie ładny wygląd ciucha i normalną minę :D więc większość mam bez twarzy ;p
    no ale wracając do spódniczki - bardzo ładna ;) rzeczywiście trochę w stylu czarodziejek. No i materiał to też super okazja, zdradzisz gdzie go dostałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy tych zdjęciach też już miałam głowę ucinać, ale jakoś tak nie lubię ;)
      Materiał dostałam w "Centrum" w Częstochowie.

      Usuń
  6. Fajna spódniczka, bardzo dobrze Ci wyszła;) Możesz śmiało jeszcze jedną taką uszyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko jakąś fajną tkaninę znajdę ;). Obym do tego czasu nie zapomniała aby ją dłuższą zrobić ;D

      Usuń
  7. Bardzo ładna, nawet mimo że wyszła taka krótka to Ci pasuje, z grubszymi rajstopami ta długość nie razi :) super, szyj więcej bo pasuje Ci ten model ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mimo, że krótka to i tak się dobrze w niej czuje. To zdecydowanie mój model jest :)

      Usuń
  8. śliczna spódniczka! Podziwiam Cię i zarazem wstyd mi za siebie bo Ty tak często wstawiasz nowe wpisy a ja założyłam bloga i się leniwie... ;/ cały czas coś szyję i szyję, ale cieżko mi się zebrać do robienia zdjęć i wpisu.. ehh... chyba czas na poprawę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja tak właśnie cały czas czekam aż coś wstawisz nowego i doczekać się nie mogę ;) Zagoń męża, rodziców, znajomych do robienia zdjęć :) Czasami można się wyręczyć samowyzwalaczem :)).
      U mnie w sumie te zdjęcia są najgorsze, najwięcej czasu na nie idzie. Potem mi go brakuje i pisanie posta musi być na szybko.

      Usuń
  9. śliczna spódniczka, ładnie prezentują się takie szerokie fałdy na karczku :-) uważam, że w takiej długości dobrze wyglądasz :-) co do zdjęć mam podobny problem, albo czasami odwrotnie, tyle fajnych zdjęć, że za dużo do wstawienia ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ten sam problem co w poprzedniej spódniczce :P. Z przodu jest ok, dobrze się czuje, a tył co chwilę muszę poprawiać.
      Jeszcze mi się chyba nigdy nie zdarzyło, abym miała tyle fajnych zdjęć, że aż ciężko wybrać te kilka :P a szkoda.

      Usuń
  10. Jakbyś miała jeszcze białą koszulkę a na to dopasowany żakiet i dwa kucyki to wypisz wymaluj - czarodziejka!:) Fajna spódniczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Jak będzie trzeba się gdzieś na jakąś imprezę przebrać to nie będę musiała się nad strojem zastanawiać :D

      Usuń
  11. Łoch! Na serio wyszła krótka! ale jak masz co pokazywać, to pokazuj! A co! :)

    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam pepitki. Jak dla mnie za krótka, ale młodość rządzi się swoimi prawami :) Tobie pasuje.
    Robienia zdjęć nie lubię. Zresztą (może i na szczęście) nie ma mi kto ich pstrykać, więc problem niejako mnie omija ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pepitka kompletnie nie podobała mi się na materiale. Gdyby nie była taka tania to bym nawet na nią uwagi nie zwróciła. Na spódniczce o wiele lepiej się prezentuje. Na tyle dobrze, że teraz się szyje spódniczka dla siostry :)

      Usuń
  13. Pepitka rządzi! Uwiebiam!

    Fajnie jest, jak nam się ubrania kojarzą z pozytywnymi bohaterami z dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajnie :D Musi u mnie więcej takich powstawać :D

      Usuń
  14. Fajna kiecuszka! szkoda że ja nie mogę już śmigać w takich :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajna jest. Dla mnie byłaby o wiele za krótka, ale taki krój zawsze mi się podobał i rzeczywiście, z czarodziejkami wzbudza skojarzenie. Nie sprawdzałam, ale one chyba miały granatowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat różne kolory miały, każda inny :) Zielona też była, ale o takim fajnym mocnym kolorze :)

      Usuń
  16. To się nazywa mini! a ja myślałam, że to ja mam krótkie sukienki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam :P Tu się trąbi, że mini już nie są w modzie, a my na przekór :))

      Usuń
  17. Pepitka jest taka kobieca! No i do tego jeszcze ten zalotny krój, bardzo optymistyczna spódniczka :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Pepitka jest naprawdę super ale większość tkanin tak się snuje że naprawdę ciężko je ogarnąć!

    OdpowiedzUsuń
  19. Rewelacyjny rój ma ta spódniczka:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiecunia urocza :-)
    Poza tym, masz u mnie wyróżnienie. Nominowałam Cię do nagrody The Versatile blogger award. Twoim zadaniem jest na blogu pokazać tę nagrodę, wymienić 7 faktów o sobie oraz nominować 7 kolejnych blogów. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. świetny krój i kolor :) wygląda trochę jak mundurek szkolny :D

    OdpowiedzUsuń
  22. świetna spódniczka! zakochałam się już w samej tkaninie ;)
    pozdrawiam, M ;)

    OdpowiedzUsuń

@Suzospiracje na INSTAGRAM

Obsługiwane przez usługę Blogger.